deviant art

Deviant Login Shop  Join deviantART for FREE Take the Tour
[x]
Download File
HTML, 14.3 KB
more ▶

More from ~MalaMi95

Featured in Groups:

Details

November 24, 2012
14.3 KB
Sta.sh
Link
Thumb

Statistics

Comments: 28
Favourites: 9 [who?]

Views: 125 (0 today)
Downloads: 1 (0 today)
[x]
Rozdział  XIV - „Nigdy nie jesteśmy tak bardzo bezbronni wobec cierpienia jak wtedy, gdy kochamy, nigdy tak beznadziejnie nieszczęśliwi, jak wtedy, gdy straciliśmy przedmiot miłości." Zygmunt Freud

Alex, Li i Tom siedzieli na ławce w  parku i rozkoszowali się ostatnim wolnym dniem.
Był  31 sierpnia. Jutro zaczyna się szkoła. Od ich nieudanego koncertu, minęły cztery miesiące. W normalnych okolicznościach, oprócz szkoły, jutro zaczęłyby się  zdjęcia do nowej serii serialu „Fineasz i Ferb." Zamiast tego, czeka ich pożegnanie z Li. Jej ciotka nie zmieniła decyzji. Właśnie dlatego ten dzień postanowili spędzić razem. Biedna Kelly, wyjechała na całe dwa miesiące do Włoch i wraca dopiero jutro, tak więc nie pożegna się  z przyjaciółką. Oczywiście rozmawiały przez komunikator i Olivier życzyła Li szczęśliwej podróży, ale to nie to nie samo. Tom natomiast  wrócił z Hiszpanii wczoraj wieczorem, wiec podczas wakacji niewiele się widzieli.  Tylko Li i Alex nigdzie nie  wyjechali. Chłopak co prawda mógł pojechać na obóz, ale uznał, że woli spędzić wakacje z Li. W końcu… to ich ostatnie wspólne wakacje w Vansky. Nagle Tom poruszył się niespokojnie i obrócił.
- Czyli wy… chodzicie ze sobą? – spytał niepewnie, jakby zastanawiał się, czy może  zadać tak osobiste pytanie. Tymczasem Alex i  Li zaśmiali się widząc jego minę.
- Nie, jesteśmy przyjaciółmi – powiedział czerwono-włosy, a dziewczyna uśmiechnęła się zadziornie.
- Przyjaciółmi, którzy czasem przychodzą do  siebie o dziesiątej  w nocy i śpią w jednym łóżku… - powiedziała Jackson, a  chłopak parsknął śmiechem.  Spojrzeli na Toma, widząc, że na wzmiankę „o jednym łóżku" zrobił dziwną minę, wybuchli śmiechem. Gdy się uspokoili, siedzieli chwilę w milczeniu, po czym czerwono-włosy odezwał się.
- Em…  macie jakieś wieści od Cassie? – spytał, a wszyscy posmutnieli.
- Niestety Alex, nic nie słyszeliśmy.
- Tak myślałem… - Zaraz po koncercie Mitchell wsiadł w taksówkę i wyjechał. Przez pierwsze dwa tygodnie  nikt nie wiedział gdzie. W końcu jednak George, jego najlepszy przyjaciel, dostał wiadomość, że wyjechał do Anglii i tam na razie pozostanie. Miesiąc później, wszyscy dostali oficjalne zaproszenia na ślub Mitchella z dziewczyną o imieniu Alyson, która chodziła z chłopakiem  do tej samej szkoły podstawowej. Potem jednak wyjechała,  a kontakt się urwał. Jak widać, Smith odnalazł ją i wygląda na to, że jest z nią szczęśliwy. Jedynie  Annabell i kilku ze starszych aktorów pojechało na wesele. Pozostali, albo nie mogli, albo nie chcieli, w tym Cassie. Dziewczyna zerwała z  Willem i zamknęła się w wirze pracy. Kontaktowała się jedynie z Annabell i  współlokatorką Amber, a i tak niezbyt często, ponieważ dostała rolę w musicalu. Jeśli jednak, kogoś spotkała, udawała, że wszystko w porządku, choć wszyscy i tak wiedzieli, że tęskni za Mitchellem. Dostała od niego tylko jeden list, w którym napisał „Now that you can't have me. You suddenly want me…"*
Bloom poinformowała ich, że ślub chłopaka, to delikatny temat i lepiej żeby go nie poruszali.
Tymczasem jeśli chodzi o Avril, to ona również nie miała w miłości więcej szczęścia od Cassie. Will co prawda, błagał ją o wybaczenie (Zaraz po tym jak Cassie go rzuciła…) ale dziewczyna nie dała się omotać. Powiedziała mu w dość ostrych słowach co o nim myśli  i zostawiła samego na  lodzie. Mimo iż, cała rywalizacja Cassie i Avril zaczęła się od Willa, to obie dziewczyny nie pogodziły  się po zerwaniu z nim. Trzeba im jednak przyznać, próbowały. Niestety okazało się, że za bardzo się od siebie różnią, a stare kłótnie i zatargi tylko spotęgowały ten efekt. Dwa tygodnie temu Blake uznała, że wyjeżdża z miasta. Wyjechała do Danville. Gdy się żegnali, Alex spytał ją czemu, wtedy blondynka zaśmiała się i powiedziała „Jadę poszukać, szalonych naukowców i super dziobaków" następie wsiadła  w taksówkę i odjechała. Czasem pisuje do Redsona  i opowiada mu jak  toczy się jej życie. Na razie nie szuka miłości, uznała, że jeśli prawdziwa miłość istnieje, to znajdzie ją w odpowiednim czasie.
Tymczasem Alex zastanowił się, co będzie z nim i Li, gdy dziewczyna wyjedzie? Los  Angeles leży setki kilometrów stąd. A co jeśli o nim zapomni?
W tej chwili poczuł jak Jackson mocniej ściska go za rękę, spojrzał na nią i zobaczył, że się uśmiecha.
- Damy radę. – powiedziała, jakby odczytując jego myśli. Chłopak uśmiechnął się smutno.
- No dobra… - odezwał się Tom wstając z ławki – mam dość tego smęcenia, może chodźmy na lody? – pozostała dwójka energicznie pokiwała głowami i ruszyli. Nagle zza rogu wyszła jakaś kobieta. Wyglądała na około trzydzieści lat. Miała krótkie, kręcone włosy, o jasnym brązowym kolorze i jasno zielone oczy.    
- Arabella! Nareszcie  Cię znalazłam! – wykrzyknęła i podeszła do Li, która miała zdziwioną minę. Obaj  chłopcy  spojrzeli najpierw na siebie, a potem na dziewczynę, która się lekko zaczerwieniła.
- Arabella? – spytał Alex, a Jackson kiwnęła głową.
- Tak, moje pełne imię to Arabella, Ardelia. Dlatego wolę,  gdy mówicie na mnie Lia.  – powiedziała, a widząc uśmiechniętego chłopaka, zrobiła gniewną minę i pogroziła mu palcem.
- Tylko spróbuj się ze mnie nabijać Redson, a pożałujesz. – powiedziała, a on w odpowiedzi wyszczerzył zęby.
- Jakże bym śmiał. – dziewczyna pokręciła głową, tłumiąc uśmiech, a następnie ruszyła w stronę kobiety, która musiała być jej ciotką Victorią. Chłopcy, nie chcieli podsłuchiwać… jednak trudno było im się oprzeć, tak więc nadstawili uszu i słuchali.

* * *

Lia, podeszła, do ciotki, która niecierpliwie tupała nogą i patrzyła na nią jak się zbliża. Nerwy miała napięte do granic możliwości. Nie dość, że się wyprowadzają, to jeszcze ciotka szuka jej po całym mieście psując w ten sposób ostatni dzień spędzony z przyjaciółmi. Już chciała nawet wygłosić jakąś uwagę  na temat wtrącania się w jej życie osobiste, gdy  ciotka nagle mocno ją przytuliła. Dziewczyna była tym tak zaskoczona,  że  nawet nie objęła ciotki. Stała tam tylko i wpatrywała się w nią z niedowierzaniem. Tymczasem kobieta, uśmiechnęła się i otarła łzę, płynącą jej po policzku.
-Tak się cieszę, że nic ci nie jest! – wykrzyknęła, nie mogąc ukryć, drżenia w głosie.
- Po tym jak wczoraj wyszłaś po naszej kłótni, bałam się, że zrobisz coś głupiego. Tak bardzo cię przepraszam Arabel… Li. Wiem, byłam okropną ciotką, ale po śmierci twojego ojca,  po prostu się załamałam. A ty jesteś do niego taka podobna. Twoja obecność ciągle przypominała mi o jego stracie. -  tu łzy popłynęły jej  znowu – umarł myśląc, że go nienawidzę, tymczasem tak bardzo kochałam mojego brata. – powiedziała, a Lia  po prostu ją przytuliła. Gdy ciotka trochę się uspokoiła rzekła.
- Nie chcę, żeby z tobą i ze mną było tak samo. Dlatego postanowiłam, że nie wyjedziemy do Los  Angeles. – Lia stała chwilę oniemiała i  niepewna, czy jej się to przypadkiem nie śni.
- Już załatwiłam sobie pracę w tutejszym sklepie z ubraniami. Zostajemy w Vansky. – Lia, ponownie rzuciła się w objęcia ciotki, ze łzami radości w oczach. Jednak, gdy odsunęła się i spojrzała na twarz Victorii, coś ścisnęło ją za serce. Ciotka, może nie była najlepszą krewną i opiekunką, ale porzuciła wszystko by zająć się Lią. Pracę, przyjaciół, dom… całe swoje dotychczasowe życie… a teraz dziewczyna ma jej odebrać możliwość powrotu i skazać na pracę w jakimś sklepie z ubraniami? Chwyciła ciotkę za ręce i pokręciła głową, po czym na jej ustach wykwitł najpiękniejszy uśmiech jaki tylko Lia miała.
- Nie ciociu, chcę jechać. – kobieta, zrobiła zdziwioną minę.
- Ale Li, przecież twoi przyjaciele… - Jackson ponownie pokręciła głową i przytuliła kobietę.
- Dam radę, ty już za dużo dla  mnie poświęciłaś. – Victoria chciała jeszcze protestować, ale wtedy Lia powiedziała.
- Proszę ciociu, chcę zamieszkać tam gdzie mieszkali rodzice, chce wrócić do domu…

* * *

Po chwili  ciotka odeszła, by dokończyć pakowanie walizek, a Lia podążyła w stronę przyjaciół. Widząc ich miny, zrozumiała, że oni już wiedzą. Zobaczyła, że są smutni, ale jednocześnie wiedziała, że rozumieją. Gdy się zbliżyła, po prostu ją przytulili.
- Dobrze zrobiłam? – powiedziała nieco płaczliwym tonem, gdyż wiedziała, że bardzo długo się nie zobaczą. Spojrzała na nich i już wiedziała.
- A czy wyjazd jest tym czego pragniesz? – spytał Tom. Li w odpowiedzi uśmiechnęła się i kiwnęła głową, na co jej przyjaciele odpowiedzieli uśmiechem.
- W takim razie masz odpowiedź. – powiedzieli zgodnie.

* * *

Około południa, Li i Alex odprowadzili Toma do domu z zapewnieniem, że spotkają się jeszcze  rano, a następnie ruszyli do tajemnego miejsca nad jeziorem. Usiedli nad samym brzegiem i przytuleni do siebie tak, by było im cieplej, wpatrywali się w spokojne wody jeziora „Vanilli" które wzięło swą nazwę od założycielki miasta. Po chwili milczenia i wpatrywania się w świetlistą wodę, dziewczyna poruszyła się i wyszeptała.
- Wiesz, byłam tak bardzo zapatrzona w siebie, że zapomniałam o tym co najważniejsze. – chłopak spojrzała nią.
- O czym? – Jackson obróciła głowę by spojrzeć mu w oczy i uśmiechnęła się.
- O tym, że  nie jestem sama, mam ciebie, Toma, Kelly… i ciocię. – powiedziała i namyśliła się chwilę.
- Jestem szczęściarą. - Alex spojrzał na  nią z niedowierzaniem.
- Masz mnie i śmiałaś w to wątpić? – powiedział z udawanym oburzeniem, a dziewczyna zaśmiała się.
- No tak, będzie mi brakować wielu rzeczy, ale najbardziej chyba twojego specyficznego poczucia humoru. – Redson uśmiechnął się lekko. Nagle jednak spoważniał, a jego spojrzenie było pełne smutku, ale też nadziei.
- Obiecasz mi coś? Obiecasz, że czasem o mnie pomyślisz? I że nigdy nie zapomnisz  o wszystkich miłych chwilach jakie razem spędziliśmy? – dziewczyna patrzyła mu chwilę w oczy,  po czym  pogłaskała go swoją drobną dłonią po policzku i pocałowała prosto w usta. Chłopak zdziwiony spojrzał na nią, po czym  delikatnie objął. Pocałunek ten był pełen ciepła, miłości i obietnic dotyczących nie tego czasu,  ale przyszłości. Alex nigdy  nie czuł czegoś takiego przy żadnej dziewczynie.  Ani przy słodkiej Bridget, ani mądrej Carmen, czy nawet pięknej Rebece…  to uczucie pojawiało  się wyłącznie, gdy przebywał z Li.
Gdy ponownie na siebie spojrzeli, nie czuli już smutku, ani nawet chłodu nocy, wyłącznie ciepło.
- Myślę, że już wiesz…

KONIEC
:iconmalami95:
*W liście do Cassie, Mitchellowi chodziło o fragment tej piosenki: [link]
A do ostatniej sceny z Lią i Alexem pasuje mi ta piosenka: [link] lub ta [link]

Tak, to już koniec przygód naszych bohaterów. trochę się pozmieniało. Mitchell się ożenił, Cassie i Avril zostały same i wciągnęły się w wir pracy, a sam Will, również nie znalazł "True love"
Wiem, pewnie nie spodziewaliście się, że Lia ostatecznie wyjedzie, ale po ostatniej scenie można mieć nadzieję, że to nie koniec ich przyjaźni, a może nawet czegoś więcej :D

Cóż, pozostało mi tylko podziękować, za to, że czytaliście moje opko i chcieliście poznać historię moich bohaterów.
Dziękuję! :D

Wystąpili:

Alex Redson – Fineasz Flynn
Thomas Green – Ferb Fletcher
Lia Jackson – Izabella Garcia-Saphiro
Cassidy Roberts - Fretka Flynn
Mitchell Smith – Jeremiasz Johson
Annabell Bloom – Stefa Hirano
Bruce Evan - Buford VanStorm
Avril Blake – Vanessa Dundersztyc
Will Crason – Johny (Chłopak Vanessy)
Suzan Wieners - Linda Flynn
Lukas McDonald - Baljeet

Bridget – ostatnia „miłość” Alexa
Sophi – siostra Alexa
Kelly Olivier – najlepsza przyjaciółka Li
Victoria - ciotka Li
Nicko Redson - brat Alexa
Amanda Redson (panieńskie nazwisko Merrywater) - mama Alexa
Amber Maine - współlokatorka Cassie
Alyson Smith (panieńskie nazwisko Lenter) - żona Mitchella

Enjoy :D
Add a Comment:
 
love 2 2 joy 0 0 wow 0 0 mad 0 0 sad 0 0 fear 0 0 neutral 0 0
:iconfunnyfranky:
To ja dziękuję.! Że pisałaś... Piękne opowiadania...
...Szkoda, że już koniec... Ale jak to mówią, wszystko co dobre ma swój koniec... :)
Jeszcze raz FANTASTYCZNE.! :la:
Reply
:iconmalami95:
~MalaMi95 Nov 27, 2012  Hobbyist Artist
Ja słyszałam "Wszystko co dobre szybko się kończy" ale mogłam coś pomieszać :)

W każdym razie dziękuję :D
Reply
:iconfunnyfranky:
No właśnie :D Coś w tym stylu. :D
Pewnie ja pomieszałam... :D Ostatnio dużo rzeczy mi się miesza :XD:
Reply
:iconmalami95:
~MalaMi95 Nov 27, 2012  Hobbyist Artist
Właściwie to nie wiem, czy moje powiedzenie jest dobre. Po prostu moja mama zawsze tak mówi, a ja to od niej przejęłam :D
Reply
:iconfunnyfranky:
Mamy przeważnie maja racje... :) Wiec pewnie i ty masz :XD:
Reply
:iconmalami95:
~MalaMi95 Nov 27, 2012  Hobbyist Artist
Hmm... skoro mamy przeważnie mają rację, to kiedy następnym razem mama każe mi wynieść śmieci, albo umyć garki, to mam od razu posłuchać, tak? :XD:
Reply
:iconfunnyfranky:
To ważna kwestia którą trzeba poważnie rozważyć... :?
...Cóż... Kiedyś będziesz musiała to zrobić... Ale zdaje mi się, że możesz się z tym trochę po ociągać... :XD:
Reply
:iconmalami95:
~MalaMi95 Nov 27, 2012  Hobbyist Artist
A to dobrze... bo właśnie miałam iść myć garki :XD:
Reply
(1 Reply)
:iconolga950:
Mood: Love ~Olga950 Nov 24, 2012  Student Artist
O rajuśku! Jakie to cudowne! FANTASTYCZNE!

Kocham twoje opowiadania <33
Reply
:iconmalami95:
~MalaMi95 Nov 24, 2012  Hobbyist Artist
Dziękuję ^^
Reply
Add a Comment: